Kategorie
Blog - Uczniostwo

Chrzest w Duchu Świętym

Przyjmiecie moc Ducha Świętego

Pierwszy rozdział Dziejów Apostolskich mówi: “Pierwszą księgę napisałem Teofilu o wszystkim, co Jezus zaczął czynić i czego nauczać, aż do dnia, w którym został wzięty w górę po tym, jak przez Ducha Świętego udzielił poleceń apostołom, których wybrał. Im też po swojej męce objawił się, jako żywy, w wielu niewątpliwych dowodach, przez czterdzieści dni ukazując się im i mówiąc o Królestwie Bożym. A gdy byli zebrani razem, nakazał im: nie odchodźcie z Jerozolimy, ale oczekujcie obietnicy Ojca, o której słyszeliście ode mnie. Jan bowiem chrzcił wodą, ale wy po niewielu dniach będziecie ochrzczeni Duchem Świętym. Tak więc zebrani pytali Go, Panie, czy w tym czasie przywrócisz Królestwo Izraelowi? Lecz On im odpowiedział, nie do Was należy znać czasy i pory, które Ojciec ustanowił swoją władzą, ale przyjmiecie moc Ducha Świętego, który zstąpi na Was i będziecie mi świadkami w Jerozolimie, w całej Judei, w Samarii i aż po krańce Ziemi.”

Jezus nie powiedział “przyjmiecie Ducha Świętego i będziecie mówili językami”. On powiedział: przyjmiecie Ducha Świętego, Jego moc i będziecie mi świadkami. Języki są ważne, ale Duch Święty jest nam dany przede wszystkim po to, aby dać nam moc do bycia świadkiem Chrystusa. Będziecie świadkami w Jerozolimie, w całej Judei, Samarii… Kolejność tych fizycznych miejsc: Judea, Samaria i krańce Ziemi nie jest przypadkowa.

Apostołowie stacjonowali w Jerozolimie. Jerozolima w tym fragmencie symbolizuje nasze miejsce, nasz dom. Można powiedzieć: będziecie mi świadkami w Krośnie. Będziecie mi świadkami w Gorlicach. Będziecie mi świadkami w Rzeszowie. Będziecie mi świadkami w Zalasowej. Będziecie mi świadkami, gdziekolwiek gdzie mieszkacie. Potem wymieniona jest Judea, która oznacza nasze nieco dalsze otoczenie. Dzisiaj powiedzielibyśmy: będziecie mi świadkami w całym województwie, regionie.

Kolejne miejsce to: Samaria. Żydzi nie lubili Samarytan, zresztą z wzajemnością. Samaria symbolizuje to miejsce, gdzie są ludzie, których ty może nie lubisz, a oni nie lubią ciebie. Ty będziesz moim świadkiem tam, bo ja cię uzdolnię do tego mocą mojego Świętego Ducha, mówi Pan. I dopiero potem, kiedy już przejdziemy tą drogę, kiedy będziemy świadkiem w swoim domu, kiedy będziemy świadkiem w swojej okolicy, kiedy będziemy świadkiem dla ludzi, którzy nas nie lubią i nie akceptują, dopiero wtedy możemy ruszyć po krańce Ziemi.


Przyjmij moc Ducha Świętego | Pastor Miron Wojnowski

Czytaj dalej, albo posłuchaj nagrania na YouTube


Idzie za mną mocniejszy ode mnie

W Ewangelii Łukasza 3:15-18 napisane jest: “A gdy ludzie trwali w oczekiwaniu i wszyscy myśleli w swych sercach o Janie, czy może on nie jest Chrystusem; Odpowiedział Jan wszystkim: ja was chrzczę wodą, lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u jego sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma on swoje wiejadło w ręku i wyczyści swoje klepisko i zgromadzi pszenicę do swego spichlerza, ale plewy spali w ogniu nieugaszonym”.

W dziewiętnastym rozdziale Dziejów Apostolskich Paweł odwiedza Efez: “Stało się, gdy Apollos przebywał w Koryncie, Paweł obszedł okolice wyżej położone i dotarł do Efezu i znalazł tam niektórych uczniów. Zapytał ich, czy otrzymaliście Ducha Świętego, kiedy uwierzyliście? A oni mu odpowiedzieli: nawet nie słyszeliśmy, że jest Duch Święty. Wtedy zapytał ich, w czym więc byliście ochrzczeni? A oni odpowiedzieli, w chrzcie janowym. Paweł zaś powiedział, Jan chrzcił chrztem pokuty, mówiąc ludziom, aby uwierzyli w Tego, który przyjdzie po nim, to znaczy w Jezusa Chrystusa. Gdy to usłyszeli, zostali ochrzczeni w imię Pana Jezusa, a kiedy Paweł położył na nich ręce, zstąpił na nich Duch Święty i mówili językami i prorokowali.”

Dzieje Apostolskie są otwartą księgą. Ciągle są takie miejsca, gdzie możesz pójść i spotkać uczniów Pana Jezusa Chrystusa, którzy podążają za Nim, kochają Pana Jezusa. Ale kiedy zapytasz ich, czy otrzymali Ducha Świętego, czy są pewni, że są ochrzczeni w Duchu Świętym, czy doświadczają Jego mocy, czy doświadczają Jego chwały, czy otrzymali moc, aby stać się świadkami dla Niego, czy doświadczają tego na co dzień, mogą powiedzieć: “nawet nie wiedzieliśmy, że Duch Święty tak działa”. I wtedy nasuwa się pytanie: “w jakim chrzcie zatem zostaliście ochrzczeni?”. Janowym – w chrzcie pokuty.

Jest więcej!

Pokuta, nawrócenie, chrzest, upamiętanie, nowe narodzenie, przyjęcie Ducha Świętego w tym sensie, że Duch Święty zamieszkuje w nas – to wszystko jest bardzo ważne. To jest fundament wiary chrześcijańskiej. Jezus Chrystus przez Ducha Świętego zamieszkuje w każdym z nas w momencie, w którym my wyznajemy Go Panem i Zbawicielem. Mówimy: Panie Jezu Chryste, ja postanawiam podążać za Tobą Jezu. Oddaję Ci całego siebie, swoje życie, przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Oddaję Ci wszystko, z czym się zmagam. Pragnę służyć tylko Tobie. Ty jesteś moim Panem i Zbawicielem. Myślę, że każdy z nas miał taką chwilę w swoim życiu. Z głębi serca płynie wołanie: “Boże, przyjdź i zmień moje życie!”.

Kiedy prosisz: “objaw mi Siebie, Boże”. On przychodzi. On nie jest Bogiem religii. Jezus nie przyszedł po to, żeby stworzyć nam nową, lepszą religię. Kiedy Jezus był na ziemi, była na ziemi całkiem dobra religia – Judaizm. Jezus nie przyszedł, żeby zmieniać religię albo zakładać nową. On przyszedł, żeby dać nam nowe narodzenie. W Ewangelii Jana napisane jest, że jeżeli się na nowo nie narodzicie, nie zobaczycie Królestwa Bożego. Nowe narodzenie jest podstawą, ale chcę Wam powiedzieć, że jest więcej niż tylko samo nowe narodzenie!

Tym, którzy Go przyjęli, dał moc

Nowe narodzenie oznacza, że Ty zaczynasz żyć z Bogiem. Jezus jest teraz Twoim Panem i Zbawicielem, a Twoje grzechy są Ci przebaczone. Zostałeś wyrwany spod mocy i autorytetu ciemności i przeniesiony do Królestwa i Jego umiłowanego Syna. Biblia mówi, że tym, którzy Go przyjęli, On dał moc, autorytet i prawo, aby stali się Bożymi Synami. W polskim tłumaczeniu pisze “Bożymi dziećmi”, ale tak naprawdę w grece pisze “Bożymi Synami”. Tłumacze obawiali się tego “synami”… Jesteście Bożymi Synami, niezależnie od tego, czy jesteś mężczyzną, czy kobietą. Jesteś Bożym Synem, dlatego że Go przyjęłaś. A kiedy Go przyjąłeś, przyjęłaś, On dał Ci autorytet, prawo i moc, abyś stała się Bożym Synem.

Młody człowiek, chociaż jest dziedzicem, dopóki jest dzieckiem, pozostaje pod opieką wychowawców. I dopiero kiedy wejdzie w dorosłość, posiada pełnię dziedzictwa i może nią zarządzać. Jezus Chrystus, kiedy w wieku 30 lat był ochrzczony w Jordanie, usłyszał: “Oto mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”? Ojciec powiedział: oto mój Syn. On podejmuje decyzje w moim imieniu. A dojrzały Syn przyjmuje na siebie odpowiedzialność, aby czynić to, co jest wolą Jego Ojca. Więc kiedy Jezus Chrystus wychodzi z wody Jordanu, zstępuje Duch Święty w postaci niby gołębica, a Jan Chrzciciel rozpoznaje Go i mówi, że ten, na którego Duch stąpi, ten jest Bożym Synem, Pomazańcem Bożym, Chrystusem.

Nie ma zmartwychwstania bez śmierci

W Dziejach Apostolskich napisane jest, to jest 2:13-14 werset, że apostołowie razem z Marią Matką Jezusa i Jego braćmi trwali jednomyślnie na modlitwie i prośbach. Jego bracia nie uwierzyli w Niego do momentu zmartwychwstania – z rodziną czasami bywa najtrudniej. Oni czekają, aż Ty zmartwychwstaniesz. Ale mam dla Ciebie złą wiadomość i dobrą zarazem. Złą, bo to może boleć, a dobrą, bo to jest piękna wiadomość. Nie ma zmartwychwstania, dopóki nie umrzesz. Musisz postanowić umrzeć – dla swojego ego, dla swoich planów, dla tego, jak ludzie Cię widzą, dla tego, żeby zachować dobry wizerunek i myśleć: “ale jestem super”, “dostałem 52 serduszka na Facebooku”. To wszystko musi umrzeć. To wszystko poddajemy, krzyżujemy i niech to umiera, po to, abyśmy zmartwychwstali w pełni chwały, w pełni mocy.

Napisane jest, że Jezus po zmartwychwstaniu objawił się jednocześnie co najmniej 500 osobom. Oni wszyscy wiedzieli, że mają czekać na obietnicę Ojca. Usłyszeli: “nie wychodźcie z Jerozolimy, tylko oczekujcie obietnicy Ojca, bowiem otrzymacie moc Ducha Świętego i będziecie moimi świadkami”. Pamiętasz, ile osób pozostało w Górnej Izbie? 120. Gdzie była reszta? Poszli do swoich spraw, biznesów, do swoich rodzin. Dziesięciu dni nie byli w stanie poczekać. 380 osób gdzieś zniknęło…

W Biblii jest opowieść o pewnym człowieku, który wyprawił ogromną ucztę i zaprosił na nią wielu ludzi. I oni wszyscy mówili, panie, nie mogę, ożeniłem się, muszę tam iść. Kupiłem woły, muszę je przetestować. Kupiłem pole, muszę je obejrzeć. Oni wszyscy tłumaczą się w różny sposób i nie przychodzą. Co mówi do swego sługi ten, który wyprawił ucztę? Idź między opłotki i przymuszaj do wejścia. To jest obraz ewangelizacji: idź i nawet przymuszaj do wejścia. Zapraszaj ich, zachęcaj, przynaglaj, bo uczta gotowa. Ale ci, którzy byli zaproszeni, nie chcą się pojawić. I wierzę, że serce Boga krwawi, tak samo jak krwawiło, kiedy naród wybrany, ci, do których Mesjasz przyszedł w pierwszym rzędzie, oni go odrzucili. On mówi, do swoich przyszedł, ale swoich go nie przyjęli.

Bóg jest dla wszystkich

Pewnego dnia do Jezusa Chrystusa przyszła Syrofenicjanka prosić o uwolnienie dla swojej córki. A Jezus na początku nie reagował. Uczniowie prosili: “Panie odeślij ją, bo woła za nami”. Jezus w końcu odzywa się, i mówi, że niedobrze jest brać chleb dzieci i dawać go psom. To nie było zbyt miłe. Co odpowiedziała ta kobieta? “tak, panie, ale i szczenięta pod stołem jedzą z okruchów, które spadają ze stołu Pana”. Jezus odrzekł: ze względu na twoje słowa – kobieto wielka jest twoja wiara. I jej córka zostaje w tym momencie uzdrowiona.

Kiedy Jezus posłał dwunastu, a potem siedemdziesięciu, posłał ich do Żydów. Powiedział: nie wchodźcie na drogi pogan, nie pozdrawiajcie ich, nie traćcie na to czasu. Idźcie do tych, którzy są zaginionymi owcami z domu Izraela. Dopiero w Dziejach Apostolskich Korneliusz – setnik, poganin z kohorty italskiej, który zawsze dawał wielkie jałmużny, wspierał naród Izraela i zawsze się modlił, jak pisze Biblia – chociaż nie pochodził z narodu izraelskiego. Wtedy tylko naród Izraela miał przymierze z Bogiem Ojcem JHWH. A Korneliusz rozpoznał tego Boga, chociaż Go nie znał, modlił się do Niego. I Bóg powiedział mu: oto Twoje jałmużny przypomniały Cię, przyniosły Cię przed moje oblicze. Następnie Korneliusz otrzymuje przez anioła dokładne informacje: oto tam a tam jest Piotr, poślij do niego ludzi, on Ci oznajmi drogę pańską. Jednocześnie Piotr dostaje wizję, która mówi, aby nie gardzić poganami. Poszedł więc do Korneliusza z kilkoma braćmi.

“Kiedy Piotr jeszcze mówił do nich te słowa, zstąpił Duch Święty i zostali ochrzczeni Duchem Świętym”. Nie jest odnotowane co on mówił, ale wiemy że mówić jeszcze nie skończył, kiedy Duch Święty nie mógł się doczekać końca kazania i zstąpił. Ludzie w domu Korneliusza nie byli nauczeni co mają zrobić, jak mają zareagować, jak wygląda i na czym polega chrzest w Duchu Świętym. Jednak kiedy Duch Święty zstąpił, oni mówili na językach i prorokowali – wydarzyło się dokładnie to samo co w drugim rozdziale dziejów jak mówi Piotr. Piotr przekonał się, że Bóg jest dla wszystkich, nie tylko dla Żydów. Jest dla tych, którzy są blisko i dla tych, którzy są daleko – którzy przez ich słowo uwierzyli.

Szum z Nieba – wylanie Ducha

Drugi rozdział dziejów apostolskich: “Gdy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy wszyscy byli jednomyślnie na tym samym miejscu. Nagle powstał odgłos z nieba jakby uderzenie gwałtownego wiatru i wypełnił całe dom w którym siedzieli. Ukazały się im rozdzielone języki jakby z ognia, które spoczęły na każdym z nich i wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali w Jerozolimie Żydzi, mężczyźni pobożni ze wszystkich narodów pod niebem. Kiedy powstał ten szum zeszło się mnóstwo ludzi i zdumieli się, bo każdy z nich słyszał ich mówiących w jego własnym języku i pytali się nawzajem zdziwieni i pełni zdumienia czy ci wszyscy, którzy mówią nie są Galilejczykami. Jak to jest, że każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? Partowie, Medowie, Elamici, ci, którzy mieszkają w Mezopotamii, Judei, Kapadocji, w Poncie i Azji, we Frygi, Pamfilii, Egipcie i częściach Libii, które leżą obok Cyreny, a także przybysze z Rzymu zarówno Żydzi jak i Prozelici, Kreteńczycy i Arabowie. Słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże. I zdumiewali się wszyscy i dziwili, mówiąc jeden do drugiego: ‘co to ma znaczyć’, lecz inni naśmiewali się i mówili: ‘upili się młodym winem’. Wtedy stanął Piotr z jedenastoma, podniósł swój głos i przemówił do nich, mężowie z Judei i wszyscy, którzy mieszkacie w Jerozolimie, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie moich słów, oni bowiem nie są pijani jak sądzicie, bo jest dopiero trzecia godzina dnia, czyli dziewiąta rano. Ale to jest to, co zostało przepowiedziane przez proroka Joela. Stanie się w dniach ostatecznych, mówi Bóg, że wyleję z Mego Ducha na wszelkie ciało i będą prorokować wasi synowie i córki, wasi młodzieńcy będą mieć widzenia, a starcy będą śnić sny. Nawet na moje sługi i służebnice wyleję w tych dniach z Mego Ducha i będą prorokować i ukażę cuda na niebie w górze i znaki na ziemię na dole, krew, ogień i kłęby dymu. Słońce zamieni się w ciemność, a księżyc w krew, zanim nadejdzie ten dzień Pański wielki i okazały i stanie się, że każdy, kto wezwie imienia Pana będzie zbawiony”.

Po ukrzyżowaniu Jezusa, a jeszcze przed Pięćdziesiątnicą apostołowie kiedy zbierali się, mieli bardzo dobrze zamknięte drzwi. Bali się Żydów. Bali się, że ich wywloką, ukamieniują, ukrzyżują, zrobią im to samo albo coś jeszcze gorszego niż innym. W dniu Pięćdziesiątnicy nagle pojawia się szum. Szum z nieba. Uczniowie rozglądają się, widzą jakby płomienie nad każdym z ludzi. Wow! Każdy dostał swój własny płomień! Zobaczcie! To nie jest tak, że to był jeden ogień na wszystkich – do podziału. Każdy dostał swój własny. Ja wierzę mocno, że każdy ogień był indywidualny, bo każdy ogień, który każdy z nich otrzymał, niósł na sobie wyposażenie do jego powołania. I ty możesz stać się takim miejscem lądowania dla Ducha Świętego.

Duch Święty mieszka w nas. On nas nigdy nie zostawi, nigdy nie opuści. Ale Biblia mówi także, że On na nas zstępuje. Jest jeden chrzest w Duchu Świętym, ale wiele napełnień Duchem. Co to znaczy “być ochrzczonym”? Baptidzo – zanurzony. Farbiarze używali tego określenia w stosunku do materiału, który był wkładany do barwnika i wyciągany. Jeżeli zanurzysz len w barwniku to on zmieni swój kolor. I to nie tylko na powierzchni. Jeżeli rozetniesz ten materiał, to zobaczysz, że w przekroju on się zabarwił, bo ten barwnik wsiąknął do środka i trwale zmienił kolor tego lnu. Nie da się tego barwnika w normalny sposób (nie używając nowoczesnych środków chemicznych) usunąć z lnu. Materiał został zmieniony na stałe. Bóg używa właśnie tego określenia w stosunku do chrztu – “zanurzenie”.

Zanurzony w Jezusie Chrystusie

Ochrzczony w imieniu Jezus. Zanurzony w Imieniu Jezusa. Biblia pisząc o tym, że w Górnej Izbie było 120 osób, używa określenia “w Górnej Izbie było 120 imion”. Imię w języku hebrajskim oznaczało osobę, jej tożsamość, jej cechy, jej charakter. Imiona miały znaczenie. Nawet teraz w wielu miejscach świata imiona nadal mają znaczenie.  Kiedy jesteś zanurzony w Imieniu Jezusa, przyjmujesz Jego charakter, tożsamość, osobowość. Uczniowie zanurzeni w Duchu Świętym w Dniu Pięćdziesiątnicy przyjęli charakter, tożsamość, osobowość Ducha Świętego.

Wyobraź sobie szklankę. Gdybym nalał do niej trochę wody, byłaby to szklanka z wodą. Mogłoby tej wody być do połowy, do pełna, a mogłaby jej być tyle, że woda by się przelewała. I kiedy woda przelewa się i wylewa się po ściankach na zewnątrz, to jest stan pełnego zanurzenia. To naczynie z każdej strony jest wtedy zanurzone w wodzie. Jezusa powiedział: “kto jest spragniony, niech przyjdzie do mnie i pije”. Ponieważ woda żywa, źródła rzeki wody żywej, wytrysną z Jego wnętrza. To nie jest już napełnienie “od konferencji do konferencji”, w którym napełniasz się na konferencji, a dwa-trzy tygodnie później wydaje się że napełnienie tracisz.

Niektórzy chrześcijanie tak żyją, ale to nie jest Boży Plan. Boży Plan jest, żeby rzeki wody żywej stale, ustawicznie, ciągle wypływały z Twojego wnętrza. Duch Święty ciągle, stale, ustawicznie wypływa, dotyka świat dookoła. Daje Tobie moc, abyś był świadkiem Jezusa Chrystusa. On jest tym, który sprawia w Tobie dary. On jest tym, który powoduje, że kiedy Ty wychodzisz i robisz rzeczy, które po ludzku są niewykonalne, to On to wykonuje, nie Ty. On mówi: “na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie”. Ty nie jesteś w stanie fizycznie kogoś uzdrowić, ale Duch Święty, jeżeli jesteś zanurzony w Duchu Chrystusowym, jeżeli robisz to w Jego imieniu, w Jego autorytecie, w Jego tożsamości, to On to robi. Dlatego Paweł napisał: “to już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”.

Zapomnij o sobie

Kiedy Duch Święty przychodzi, jest jeden podstawowy warunek tego, żeby chodzić w Jego pełni: zapomnij o sobie. Zapomnij kim jesteś, kim byłeś. Żyj dla Niego. Ludzie mają tendencję do tego, żeby myśleć o sobie. Chrześcijanie, nowonarodzeni, nawróceni, napełnieni Duchem Świętym – mimo tego ciągle mówią: “ja, ja, ja, ja, ja to, ja tamto. Ja nie dam rady, ja nie jestem wystarczający, ja nie potrafię, ja nie mam”. Tymczasem Bóg mówi: “co masz w tej swojej ręce”?

Kiedy Mojżesz prowadząc naród Izraela stanął przed Morzem Czerwonym, odwrócił się, aby usłyszeć pytania tłumu (który chciał go właśnie ukamieniować): po co nas wyprowadziłeś w ogóle z tego Egiptu? Tam był czosnek, a teraz chcą nas zabić. I Mojżesz zaczyna wołać do Boga i mówi: Boże, co ja mam zrobić? Wyobrażam sobie, że Mojżesz klęczy w tym miejscu, podnosi ręce do góry i woła: “Boże, ratuj”. Bóg odpowiada mu: dlaczego wołasz do mnie, Mojżeszu? Co masz w tej swojej ręce? Laskę. Wyciągnij ją nad morzem. I morze rozstąpiło się. Mojżesz, kiedy został posłany do Egiptu, aby wyprowadzić lud Izraela z niewoli, został wyposażony w pełni do wykonania tego dzieła. I Bóg w swojej nieskończonej mądrości wiedział już, że prawdopodobnie morze stanie im na drodze i trzeba będzie je rozdzielić. W przeznaczeniu Mojżesza było wszystko, co potrzebne do wyprowadzenia tych ludzi i przeprowadzenia ich bezpiecznie do Ziemi Obiecanej.

Dlaczego zatem wielu nie doszło? Narzekali, negowali plan Boży, nie słuchali, tęsknili za powrotem do czosnku, do starego życia. Mówili: “ja i mój czosnek”. Ja, ja, ja. A Bóg mówił: twoje nowe życie, jesteście narodem wybranym. Twoja Ziemia Obiecana, twoja nowość, twoje nowe życie. Chodźcie, idziemy, nowe życie.

Co jest “czosnkiem” w Twoim życiu?

Pozwól, że zapytam: co jest tym “czosnkiem” w twoim życiu? Co jest tą rzeczą, do której wciąż powracasz myślami? Może jesteś nowonarodzony, wyposażony, napełniony Duchem, ale coś po prostu hamuje cię przed wejściem w pełnię. Brakuje decyzji o pójściu na całość. Brakuje decyzji, że nawet jeżeli dojdziesz do morza, to nie zawahasz się i będziesz wiedział, że kiedy zrobisz krok, Obecność Boża pójdzie z Tobą i morze się rozstąpi. Co jest tym miejscem w starym życiu, którego nie potrafisz puścić? To może być coś w twojej osobowości, w twoich relacjach, w twojej sytuacji. Coś, czego gdzieś w środku się kurczowo trzymasz. Wierzę, że Bóg mówi dzisiaj: “puść, wejdź w nowość życia!”.

Wierzę że jest czas, abyś powiedział: “tak, Boże, pragnę iść za Tobą na maksa. Zgadzam się umrzeć dla wszystkich moich rzeczy, moich celów, mojego ego, mojego ja, ja, ja, moich zranień, tego, że jestem mądry, mądrzejszy od innych, że nikt nie ma racji, tylko ja mam rację. Panie, jestem gotowy umrzeć dla tego wszystkiego, aby przyjąć moc Twojego Świętego Ducha, aby Twój Duch potężnie poruszał się w moim życiu. Ojcze, Tatusiu, ja pragnę więcej Ciebie w moim życiu. Pragnę nie tylko Twojej mocy. Przede wszystkim pragnę charakteru Jezusa. Zgadzam się umrzeć, aby żyć dla Ciebie. Jezu Chryste, uwolnij mnie, przemień mnie, wyposaż i wyślij, abym poszedł w to miejsce, do którego Ty mnie posyłasz. Amen”.

Uwierz, że to się stanie. I kiedy On powróci po Ciebie, będziesz do Niego podobny. Amen.